listopada 30 2011

Zły

Rozmawiamy piosenkami. Tytuł za tytuł, każdy z nich ma w tekście okruch uczucia który czujemy w sobie. Jednak żadna z tych piosenek nie jest nasza i nigdy nie wiem o który wers chodzi.
I czuję dziś brak i smutek jakiś, w konsekwencji złości. I konsekwencji konsekwencji.

Zaciskam szczęki, a słońce kpi ze mnie jasnym dniem. Słucham rzewnego utworu, chyba na podtrzymanie tego niemiłego uczucia.
A rytm zegara zaczyna grać pierwsze skrzypce. Pusty harmonogram z workiem zadań, a wszystko wymalowane w barwach bezsensu.
Tylko słońce ze mnie kpi jasnym niebem. A ja słucham rzewnego utworu, dla potrzymania smutku.

I oschłymi słowami biczuje Twoją miłość. Obojętnie macham gdy odchodzisz, odwracając głowę. Gniewnym spojrzeniem przygniatam Cię do ziemi i zaciskam zęby. I dolewam olej do pieca Twojego niepokoju. Nie podaję ręki gdy patrzysz na mnie strachem. A to wszystko robię chowając w swej głowie zalęknione ‘kocham’.


listopada 26 2011

Skrzyżowanie

Jesteś na wyciągnięcie ręki. Tak blisko, że niemal czuję Twój oddech. Czytam Twoje myśli i widzę szczęście, którym się uśmiechasz. Jednak pewne chwile rozdzielają mnie szklaną szybą od Ciebie, a Ty nie widzisz, że stoję tak blisko. Tak zapatrzona w siebie. I nie wiem czy ten smutek to Twój, czy odbicie mojego w odbiciu szyby. I wsiadam na karuzelę pewności i zwątpienia, z całych sił rozkręconą. I rytmiczną amplitudą moje oczy raz zachwytem a raz smutkiem wygrywają piękny, czasem szorstki utwór. A słuchając go dwa wykwitają w mej głowie pragnienia: Uchwycenia szczęścia, jak małe dziecko kurczowo tuli nogę matki. I szybkiej ucieczki, z jedną torbą, bez oglądania, daleko stąd. Czasami mam wrażenie teatru, że gramy oboje, tylko reżyser się zgubił a sztuka nie została napisana. I jesteśmy aktorami, scena jest nasza. Nie ma jednak skryptu, nikt nas nie ogląda a my nie wiemy co robić. I czuję się aktorem, mimo że odgrywam siebie. Układam gesty, które należą do mej natury. Używam słów, które codziennie wypowiadam i słucham myśli które od lat mi towarzyszą. I szukam wskazówki w Twoim odgrywaniu. Choćby gdzie jest początek, gdzie zwrot i gdzie kurtyna. Ty odrzucasz kurtynę, mówisz że już minęłaś początek i idziesz prosto, już nie zawrócisz. Ja jednak stoję wciąż na pierwszym skrzyżowaniu, lub drugim czy trzecim. Wciąż nie wiem czy był już początek czy minąłem koniec i czy mapę mam krainy którą podążam. I dwie rolę czuję w tej sztuce. Sam nie wiem kto o którą pyta i czy sam nie chcę należeć do trzeciej, której nie znam. Pierwsza to spokój, śmierć dla sztuki, hamak na wakacjach i spokojne morze. Druga krzyczy o więcej, mocniej, częściej i bardziej szalenie. Jedna i druga pociąga coś we mnie, jednak obydwóch równie mocno i szczerze nienawidzę. W gdy nienawiść wystawi swą kosmatą głowę podsuwa mi to drugie pragnienie, ucieczki, ale do samotni.


stycznia 18 2010

Spadam

Chciałbym umrzec juz teraz
Nie czekajac na ciag dalszy zycia
Nie widze juz drzwi ani okien
Zadnego przewodnika nie moge znalezc
nikogo, kto bylby w stanie pomoc.
Wyciagnieta proszaco reka
zagarnia kosmyki zawodzacego wiatru
Z pustka w piesci spogladam w lustro
Otulony samotnoscia ginacy czlowiek.


stycznia 6 2010

I am (not) ready for love

Nie jestem gotowy na miłość
Śmiertelne będzie dla mnie uniesienie serca
bo moje serce pękło i wciąż jeszcze krwawi.
Chciałbym żeby przytuliło mnie szczęście
jednak nie chcę żeby mnie teraz znalazło
bo ten smutek jest tak szczególnie majestatyczny.

Nie jestem gotowy na miłość
Już przestały płynąć łzy po moich policzkach
ostygły już płomienie drwiącego gniewu
Teraz jestem wysuszonym pustkowiem
przez który przelatuje chłodny północny wiatr.
Tutaj nawet krew nie błyszczy czerwienią.

Nie jestem gotowy by dalej pchać życie
Nie mogłem zatonąć w oceanie obowiązków
bo gdy są święta, tańczymy zbyt blisko dusz
Wspomnienia wciąż na nowo rozbrzmiewają
z każdą nutą kolęd, brzmi symfonia smutku.
Czas na mnie, by chcieć żyć, powolutku.


grudnia 5 2009

150807

Jak niewiele trzeba, żeby wylać na mnie
emocjonalny kielich, który już od tak dawna
straciłem z oczu patrząc za horyzont
gdzie nie mogę dosięgnąć dłonią
Jeden film w tym właśnie czasie uderzył mnie w bok
i rozkazał spojrzeć w dół na to co trzymam
Nawet nie wiem jak nazwać, to co teraz czuję
jakieś głębokie wrażenie, może zaduma
której od tak już dawna nie łączyłem z piórem
Czuje jakby wspomnienie radości, już bez uśmiechu
z ostatnim motylem siedzącym na sercu
wróciło mi moją sentymentalność, łomocącą w pięści.
I teraz, znów podnosząc wzrok zapominam
żeby odgiąc palce i wypuścić to co tak mocno ściskam.


marca 26 2009

Krok dziesiąty, w wyścigu z pracowitością z psychiatrycznym postronkiem.

Witam!!!

Co to za piękny, wspaniały czas.

Dzisiaj byłem u psychiatry:DDD To jest jedyna droga, żeby dostać się na terapię za darmo. Trzeba mieć skierowanie. Ja mam!;) Coś wspaniałego, udało mi się je uzyskać będąc w pełni szczery.

Nie wiem czy pamiętacie, ale mam problemy z zaliczeniami. Zabrakło mi połowy punkta, żeby zaliczyć matematykę. A z fizyki cóż. Mam duże braki. Jednak pod koniec ostatniego tygodnia przysiadłem do niej solidnie. W ciągu kilku dni spędziłem na jej zgłębianiu kilkanaście godzin. Jedynym rezultatem jest to, że fizyka mnie zaciekawiła. Niestety na egzaminie(który odbył się we wtorek) nie podziałała ta intensywna nauka.

Był jednak wspaniały zysk tej nauki. Zobaczyłem jak pracowitość potrafi być czymś wspaniałym. W tym czasie, zdążyłem jeszcze napisać dwie lekcje do mojego kursu internetowego, który pewnie niedługo udostępnie. Zapisałem się na kurs szybkiego czytania i zacząłem korespondować z Coachami z tej dziedziny. Oraz z Kamilem Cebulskim, autorem książki Efekt Motyla, młodym milionerem . Jak dobrze pójdzie to spotkam się z nimi w najbliższym czasie. Zamówiłem z bratem prawie dwadzieścia książek, które niebawem przyjdą. Załatwiłem wreszcie sprawy z indexami na uczelni. I byłem na liturgii z biskupem. Wreszcie mam 2 tom brewiaża. Ogólnie to co się dzieje przeszło moje wyobrażenia.

A jaki jest tego powód? Postanowienie pracowitości. I skierowanie mojej uwagi na pomaganie innym zamiast na kasie.

Pozdrawiam serdecznie. Piersza osoba która do mnie napisze, dostanie darmowy wstęp na kilka szkoleń, które będę prowadził w przyszłości. Staję się Coachem. Biorę Cię na świadka!!


marca 11 2009

Krok dziewiąty w zrozumieniu miłości. I pare innych wydarzeń.

Wstęp

Hello, witam was bardzo serdecznie po tej miesięcznej przerwie. Sytuacja była dość napięta. Sesja spadła na mnie niczym lawina w tropikach. I spacerując sobie tak ścieżynką a wielki sesyjny wąż nurkuje z nienacka w mym kierunku. Trudno… Byłem zmuszony do pełnego studiowania. A to znaczy, musiałem podchodzić do egzaminów poprawkowych z matmy oraz fizyki. Wczorajszego dnia podchodziłem do matmy, było to dość istotne, stąd mój brak aktywności tutaj. Za co bardzo przepraszam wszystkich, którzy tutaj zaglądali. A z tego co patrze na licznik to było ich sporo. Bo to licznik wizyt, nie odsłon.

miłość

Wspomnienie na temat miłości;)

Jak zapewne wiecie, żadne wydarzenie życiowe nie jest w stanie odciągnąć mnie od poszerzania wiedzy psychologicznej, nawet sesja. Przy okazji lektury świetnej książki “7 nawyków skutecznego działania” (którą na marginesie polecam;)) natknąłem się na naprawdę trafnie ujęty sposób postrzegania miłości i rozwijania jej;)

Cytuje:

Kiedy na jednym z seminariów mówiłem o proaktywności, jakiś mężczyzna wstał i powiedział:

- Stephen, podoba mi się to, co mówisz… Ale sytuacje są tak różne. Weźmy moje małżeństwo. Naprawdę się martwię. Nie czujemy już do siebie tego co dawniej. Myślę, że jej już nie kocham i ona mnie nie kocha. Co mogę zrobic?

-Nie czujecie tego co dawniej? - spytałem.

-Właśnie - potwierdził. - A mamy troje dzieci, na których naprawdę nam zależy. Co byś radził?

- Kochaj ją - odpowiedziałem.

-Mówiłem, że nie czuję już miłości.

-Kochaj ją.

-Nie rozumiesz. Nie czuję już do niej miłości.

-Kochaj ją zatem. Jeśli nie czujesz miłości, tym bardziej ją kochaj.

-Ale jak można kochać, kiedy się nie kocha?

-Przyjacielu, kochać to czasownik. Miłość, uczucie, to owoc tego czasownika. Zatem kochaj ją. Służ jej. Poświęcaj się. Słuchaj jej. Współczuj. Doceniaj. Utwierdzaj ją. Czy jesteś gotów to robić?

W literaturze pięknej wszystkich postępowych społeczeństw “kochać” to czasownik. Ludzie reaktywni robią z tego uczucie. Kierują nimi uczucia. Hollywood dał nam scenariusz, według którego wierzymy, że nie jesteśmy odpowiedzialny za uczucia, że stanowimy ich produkt. Ale hollywoodzki scenariusz nie opisuje rzeczywistości. Jeśli nasze uczucia kontrolują nasze działanie, to tylko dlatego, że zrezygnowaliśmy z odpowiedzialności i pozwoliliśmy na to.

Ludzie proaktywni traktują słowo “kochać” jak czasownik. Kochać to robić coś: poświęcać się, dawać siebie, jak matka dająca życie noworodkowi. Jeśli chcesz poznać miłość, obserwuj ludzi, którzy poświęcają się dla innych, nawet dla tych, którzy ich ranią lub nie odwzajemniają miłości. Jeśli jesteś rodzicem, przypatrz się swojej miłości do dzieci, dla których się poświęcasz. Miłość jest wartością, która się potwierdza poprzez pełne miłości działanie. Ludzie proaktywni podporządkowują uczucia wartościom. Miłość to uczucie, zatem można je wskrzesić.

Zatem prosta zasada. Chcesz kochać? To Służ jej. Poświęcaj się. Słuchaj jej. Współczuj. Doceniaj. Utwierdzaj ją. Czy jesteś gotów to robić? To jest największy skrót tego jak rozwijać miłość.

A tu coś ku radości ogólnej i uśmiechu też ogółu;)

W wersji Angielskiej, filmik niesamowicie wspaniały. Jeśli masz słabszy moment i pragniesz uśmiechu, włącz go i obejrzyj. Nawet jeśli nie mówisz w obcym języku. Tutaj dialogi są dość proste;)


lutego 10 2009

Tęsknota, młodego kota.

Toż to piąty miesiąc!!

A dziś upływa piąty miesiąc mych zaręczyn moi mili. Jednak moja połowica wyjechała na ferie i pozostały mi całki, na szczęście jest ich lim x–>oo  . Tak więc jak się domyślacie, spędzam czas długo i namiętnie ale co najważniejsze, nie obojętnie:)

Wierszydło.

Wyjazd nas rozdzielający.
Nie wiem czy wiesz jak to wieczorem bywa na zimowej ulicy
na pustym deptaku spacerować w świetle przyciemnianych latarni
W kolorach sepii zaciskając płaszcz przed samotnym mrozem
i spoglądać w ciskające się w oczy płatki śniegu ku niebu.
Czy wiesz jak to jest nasłuchiwać szeptu w wietrze
na melodię głosu, który odleciał wraz z tobą
Odczuwać ukłucie sopla wbijającego się w pierś
kiedy dwie dłonie w miłości złączone przemykają w swym świecie
To takie jest piękne przecież. A mnie wzdychaniem zarażają.
Widzisz słońce, to nad tobą w tej chwili świecące?
To byłbym ja, ale tutaj w Polsce.
Czy to co się dzieje w mym wyschniętym sercu
to pragnienie soków, lub kropli miłości?
To zwykła tęsknota, to co mnie dotyka
mimo, że czuję, że płonę i znikam
to wszystko ugasisz rzucając się na szyję
ale jeszcze trzy dni, kiedy na nowo ożyję.

Ogólnie zwykłem pisać bez rymów, te co się pojawiły są dziełem przypadku;)


lutego 4 2009

Wylewanie emocji poraz pierwszy i mycie podłogi wylaną wilgocią.

wierzba

- I co?! - Krzyknął Tagran w złości.-Czy ma to mnie obchodzić? W tym Twoim samolubnym stosunku do świata. Czysty egoizm, nigdy nie patrzysz na innych. Wciąż tylko liczysz się ty. Dosyć tego, nie licz na mnie… - Wyszedł.

Kail siedział na szczycie wzgórza. Słońce leniwie zsuwało się ku zachodowi, lekko otulając ciepłem wiosenne rozkwity. Gdzieś w krzakach kot bawił się z kwiatem, wydając rozkoszne odgłosy zabawy. Lekki wietrzyk ochładzał twarz w utopijnym obrazku sielskości. W dole kominy tańczyły rzadkimi, białymi obłokami dymu, jak gdyby bawiąc się ze sobą w berka. Szum ulic stawał się coraz cichszy, silniki milczały i tylko gdzieniegdzie było tylko słychać matki nawołujące dzieci do domów. Złoto zachodu zaczęło przechodzić w czerwień. Czerwień była piękna, zawsze ją podziwiał. Kail spojrzał na mocno widoczny już księżyc i westchnął.
-Ciekawe czy czuje się samotny, kiedy słońce odchodzi na sen.

Spacerował uliczką parku z płaczącymi wierzbami chylącymi się ku drodze. Każda jakby błagała o chwilę pocieszenia, garstkę uwagi, uśmiechu przechodnia. Kail lubił wierzby, zawsze były tajemnicą, dawały schronienie pod zasłonami swoich gałązek. Wybrał jedną z nich, nie mógł znieść tego milczącego błagania schowanego nieśmiało za resztą. Usiadł i rozejrzał się w chwilowym, dziecięcym zapomnieniu. Był jakby w naturalnym pomieszczeniu. Miała wyjątkowo bujne gałązki, sięgające samej ziemi.  Czuł się bezpiecznie, pozostawiony sobie, skulił się obejmując mocno kolana i zaczął płakać. Tak mocno poczuł to samotne drzewo.

Wykształciła się w jego głowie myśl. Moralizm zwykły, ale jakże do każdego pasujący. Także i do niego. “Patrz na te małe sprawy innych i je właśnie doceniaj, jeśli tego nie zrobisz, nikt nie doceni Twoich. A jeśli zaczął to szybko się odwdzięcz, bo szybko przestanie…”

wiosna

To było moje wylanie emocji. Jakieś takie były dziś negatywne. Pewnie z wielu powodów.  Jednym jest niewątpliwie to, że fryzjerka zrobiła ze mnie ludzika z japońskich kreskówek;) Ogólnie radzę nie doszukiwać się prawdziwych wydarzeń z powyższego tekstu. To tylko emocje wciśnięte w postać.


stycznia 30 2009

Krok ósmy i pół. Poprostu.

Ostatnio mnie to rozśmieszyło.

Chaos na rozgrzewkę.

Ostatnio jakiś taki dziwny był czas, po napisaniu tego opowiadania. Nic konstruktywnego ze mnie nie wypłynęło oprócz listy celów wiszącej na ścianie. A bardzo chciałem coś napisać, kilka razy siadałem do tego, ale zawsze jakaś głupia gierka, artykuł odciągał moją uwagę. Chyba muszę posprzątać na biurku;)  Moim sukcesem było skończenie następnej książki(czytanie).

basn

Pomysł.

I wpadł mi do głowy pomysł następnej książki(do napisania). Chcę napisać książkę - przygodową tym razem - o mężczyźnie, może chłopcu, którego procesy myślowe będą w postaci baśni, fantasy. Każda głębsza myśl będzie oddzielną przygodą, opowiadaniem z innego, baśniowego świata. A oprócz tego będzie sobie normalnie żył w naszych czasach. To jest tylko pomysł więc zobaczymy jak to będzie. Może będę wrzucał tu fragmenty, albo nawet całe rozdziały. Zobaczymy jakie będzie zainteresowanie i moja determinacja.

Głupota i rozwiązanie.

Stwierdziłem, że muszę więcej działać. Już się załamywałem moim nic nie robieniem i brakiem determinacji, trudnością do zabrania się do jakiejkolwiek pracy. Ale stwierdziłem że to głupota. Co mi przyjdzie z tego, że się będę załamywać? Zdecydowanie tylko nieprzyjemne uczucia. Zatem postanowiłem sie tym o tyle nie przejmować, co skupic na rozwiązaniu tego problemu. Spisywać swoje cele(listę marzeń), na kartce w widocznym miejscu. Z różnych dziedzin i różnym terminem realizacji. Niektóre z tych celów są tak dalekie, że trzeba je rozbić na mniejsze cele, żeby móc je osiągnąć. Niektóre są takie, że można je wykonać przy jednym dłuższym posiedzeniu. Zatem gdy mam chęć coś zrobić ale trudno mi się do czegoś zabrać. Moge spojrzeć na listę i wybrać to co będzie dla mnie najprzyjemniejsze w danej chwili. Wpadłem też na pomysł internetowego kursu. Ale opowiem o nim jak już coś powstanie.